czwartek, 18 grudnia 2014

 Dzisiaj bez wstępu

Niedawno straciliśmy kogoś ważnego: wyjątkowego, dobrego, ciepłego. Wzór do naśladowania. Benno był wspaniałym partnerem mojej mamy, dziadkiem dla mojej córci i siostrzenicy.
 Dla mnie... miał dużo z dziadka również, chociaż odnalazłam też kilka elementów ojcowskich, których nigdy nie doświadczyłam ze strony swojego biologicznego ojca.

Opisanie stanu w jakim jest mój umysł wymaga ode mnie wielkiego wysiłku. Dawałam sobie czas na ten artykuł, pomimo iż bardzo chciałam podjąć temat. Dawałam go sobie, ponieważ moje myśli były skołowaciałe, mętne, czasem tak niewyraźne, że zastanawiałam się czy faktyczne. Tak to też wygląda i teraz. Z dodatkiem jakiegoś rodzaju pustki. 
Przeżywanie śmierci jest znacznie trudniejsze od niej samej.
Rozmowę z moją pięciolatką już odbyłam. Ciężko jednak nam było przez to przejść. Właściwie mi. Wiem, że odwlekanie tematu pogarsza tylko sprawę, niczego nie rozwiązuje. Nie porozmawiałam z Nią jednak tego od razu. Nie mogłam. Potrzebowałam dnia czy dwóch dla siebie. Po prostu leżałam w łóżku i płakałam. To był mój sposób na poradzenie sobie z tą sytuacją. „Wyłam” kiedy mogłam bo wiedziałam, że nie mogę nic innego zrobić. To był atak na bezradność jaką musiałam przyjąć. Po tym całym Katharsis mogłam porozmawiać z córką.
Temat śmierci już kiedyś przewinął się między Nami. Był to czas tragedii smoleńskiej. Nad zobaczyła szare zdjęcie na budynku Uniwersytetu Wrocławskiego. Zapytała o jego kolor (dlaczego takie ciemne) i dlaczego palą się pod nim lampki (chodziło o znicze). Wówczas moje tłumaczenie nie zrobiło na niej większego wrażenia. Bynajmniej tak to wyglądało. Posłuchała, poprzyglądała się i, owszem wracała do tematu co jakiś czas, ale raczej z ciekawości co mogę jeszcze jej o tym powiedzieć. Podejrzewam, że wiek tu odegrał znaczną rolę. Właściwie wiek odgrywa rolę zawsze. Myślę, że za rok, mając 6 lat będzie pojmować śmierć jeszcze inaczej, znacznie „dojrzalej”.

Pomimo, iż niezwykle jest trudno o śmierci bliskiej osoby mówić, uważam że trzeba. To dziecku się należy. Nie ukrywam, że jedno z pierwszych pytań jakie wykrzyczałam brzmiało: "

Jak ja powiem to Nadii?!

Ono musi zdawać sobie sprawę dlaczego nie będzie mogło się spotkać z tą osobą, dlaczego więcej jej nie zobaczy. Chcę, żeby moja córka wiedziała, że są sytuacje, w których naprawdę traktuję Ją poważnie.

Ostatnie wydarzenie pokazało mi, że każdy śmierć przeżywa inaczej, i ma do tego prawo. Ja musiałam się zamknąć i pobyć sama, choć uważam, że to jeszcze nie do końca było tak jak być powinno. Moje Ja jeszcze tego nie przeżyło jak chce. Niestety nie da się totalnie uciec od ludzi. A właśnie to miałam ochotę zrobić na początku. Nie można też pozamartwiać się wg uznania,  ponieważ człowieka żywego... życie goni  cały czas.

Ja w dalszym ciągu nie wiem czy rozegrałam tę rozmowę należycie. Czy nie wystraszyłam córki. Nad rozpłakała się kiedy powiedziałam kto umarł. Co to dla Nas oznacza, i dla Najbliższych.

Nie uciekłam od tematu, nie okłamałam Jej mówiąc, że Benno wyjechał i nie wróci. Nie porównałam śmierci do snu czy jakiegoś spoczynku. Ona wie, że Beno po prostu już nie czuje niczego, nie oddycha. Ale.. bez kłamstwa też się nie obeszło: dodałam że jego dusza jest teraz na wyższym piętrze, do którego my nie mamy dostępu. Czułam, że muszę wprowadzić jakiś czynnik łagodzący, bo zaczęły się pytania o to czy i my umrzemy, że nie chce, że ona chce zostać na ziemi. Jej płacz spowodował, że trochę "pokoloryzowałam". Czy słusznie?

Bałam się, że wprowadzę Ją w traumę z której się nie wyciągnie jak Ja. Do dziś walczę z tanatofobią. Nie wiem jednak skąd się wzięła i jak ją pokonać. Śmierć Benna pozwoliła mi jednak choć raz nią wzgardzić.

Wiem, że nie umiałabym komuś prawdziwie doradzić jak należy rozmawiać z dziećmi o śmierci. Natomiast  pójdę w kierunku tym, że: rozmowa to podstawa i każdy musi odnaleźć sposób aby tematowi sprostać.


To nasze ostatnie wspólne, rodzinne zdjęcie. Wyjątkowe, kiedy jesteśmy wszyscy razem.































Powoli się podnoszę, tyle jest do zrobienia. Żal, że o wielu rzeczach nie będę Mu mogła opowiedzieć pozostaje. Ściska i kłuje. Że Nadi straciła dziadka. Że , że, że...



Biała świeczka już na zawsze będzie moim symbolem pamięci o Nim. Tak co roku, 5.12 będę zapalać ją na znak pamięci i miłości. Dopóki starczy sił.
Po cichu liczę na to, że On o tym wie.

środa, 12 listopada 2014

Pyszny, zdrowy i zielony

Witajcie :)

 Są takie dni, kiedy w kuchni czuję się jak ryba w wodzie. Wczoraj miałam po prostu wenę kuchenną. W jej wyniku powstał pyszny, zdrowy, zielony koktajl. W roli głównej było avocado, a zaraz za nim reszta pysznych warzyw.



środa, 29 października 2014

Pójdę boso :)

Mówi się, że dłonie są wizytówką człowieka. Gładkie, zadbane dłonie wyglądają estetycznie i po prostu ładnie :).  Ale czy wiecie, że podobno co drugi mężczyzna na pierwszej randce (nie lubię tego słowa ;p) zwraca uwagę na kobiece stopy? (Women's Health, nr 4, s. 121).

Na najwyższym poziomie relaksacji

"Czy to nie dziwne, że zmysł dotyku, tak nieskończenie mniej ceniony przez ludzi od wzroku, staje się w krytycznych momentach naszym głównym, jeżeli nie jedynym, kluczem do rzeczywistości" - pisał Nabokov w Lolicie.
Zdecydowanie dotyk jest

Nocne Marki

Dzisiejszy materiał to mój prawdziwy powód do dumy !!!

W końcu wydarzyły się dwie sytuacje które sprawiają, że jestem przeszczęśliwa. Pierwszą z nich jest (z)realizowany pomysł, który od dawna kiełkował w głowie, choć nie był jeszcze zdefiniowany. Szczęśliwie obok

niedziela, 26 października 2014

HAIR BEAUTY CZYLI MAŁGOSIA I SZYMON

Dzisiejsze zapiski z cyklu “Mama i jej czas dla siebie”… :)

POCZĄTEK DOBRYCH MYŚLI

Jutro znowu budzik  zafunduje mi niemiłą pobudkę, ten moment kiedy z uczuciem rozczarowania będzie trzeba przerwać sen. Kilkakrotne przesuniecie godziny wstania skutkuje poddaniem się i zrzuceniem pościeli. Myśli zaczynają być w końcu wyraźne. I dociera do mnie dlaczego tak ważne jest bym cieszyła się z kolejnego dnia. Myślę sobie : No, Gocyła przecież masz po co wstawać.

KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY :)


LEON I JEGO NIE – ZWYKŁE SPOTKANIA

O tym, że książki uczą, bawią i rozwijają wyobraźnię wiemy wszyscy. Czytamy naszym dzieciom do snu, sami relaksujemy się czytając. Dziś przygotowałyśmy dla Was recenzję książeczki, która powinna obowiązkowo znaleźć się w biblioteczce każdego malucha, w każdym domu. “Leon i jego nie-zwykłe spotkania. Wyprawa na zamek” to wyjątkowa książeczka, która nie tylko bawi, ale także uczy i stanowi doskonałą pomoc dla rodziców. Czego uczy i w czym pomaga ta książka? Dla wielu ludzi temat niepełnosprawności jest tematem tabu. Wielu rodziców nie wie, jak zachować się w sytuacji , w której dziecko zadaje pytania dotyczące niepełnosprawności. I właśnie ta książeczka jest pomocą dla rodziców, którzy chcą porozmawiać z dzieckiem o niepełnosprawności, wyjaśnić, uwrażliwić. Dzieci natomiast uczą się z niej, że niepełnosprawność nie stanowi bariery w nawiązywaniu przyjaźni, w spędzaniu razem czasu czy przeżywaniu ciekawych przygód.

PUZZLE TREFL- “MOJE PIERWSZE PUZZLE”

Lubicie układać puzzle? My bardzo :) ! Ostatnio  powiększyłam nasze zbiory o świetnepuzzle Trefl- “moje pierwsze puzzle”. Puzzle zakupiłam w Rossmannie za niecałe 16 zł (promocyjna cena). Przeznaczone są dla grupy wiekowej 2+.

FOLKLORUM 2013

Zasiadłam wygodnie przed komputerem i stanęłam przed pytaniem:  co właściwie chcesz powiedzieć o Folklorum…? 

WAKACYJNIE, CZYLI URLOP NAD POLSKIM MORZEM :)

Nadszedł wrzesień, ale dopiero dziś zasiadłam i uporządkowałam zdjęcia z wakacji, postanowiłam też podzielić się wakacyjnymi fotkami z Wami:).

KINDER REGGAE PIKNIK

Już nie pamiętam kiedy Nadia usnęła mi tuż po zetknięciu się z poduszką.

TIPI TOWN

Wszystkie zdjęcia pochodzą z Wioski Indian, czyli Tipi Town. Miejsce świetne, założone w Kamieńcu Wrocławskim (ul. Działkowa 9).

CZARNA GÓRA, KLETNO

Witajcie :)
Wrzucam, właśnie teraz. To ten moment.

BEZPIECZNE DZIECI

Godzina prawie 18., a za oknem termometr wskazuje 30 st.

MAMY JUŻ 4 LATKA

Dokładnie 4 lata temu o tej porze leżałam  na łóżku szpitalnym…  wykończona całodniowymi męczarniami porodowymi. Burza waliła piorunami. Co rok śmieję się, że to mój krzyk tak trząsł niebiosami, heh.

ZIELONA HERBATA

Zdjęcia i tekst Iza z Domowego Zielnika http://domowyzielnik.blogspot.com/ 

SOBOTNIE GRILLOWANIE :)

Sobota na wsi :) . Sobotnie popołudnie spędziliśmy na wsi, grillując i rozkoszując się piękną pogodą i spokojem :) ! Cóż więcej pisać – zobaczcie sami :)

środa, 22 października 2014

Poczytaj mi, mamo cz.2

I już mamy ją! Kolejna część wspaniałych opowieści dla najmłodszych ale…

Mikołajki

Dzisiaj Mikołajki, niebawem święta. Za oknem prószy śnieg, zmierzcha. Pięknie…
Niebawem do córki zawita upragniony, wyczekany gość. Mikołaj. Czy ważne, że to sąsiad?

"Bajki dla chłopców"

Czytanie to wspaniała czynność. Uwielbiam czytać mojemu synkowi i sama pochłaniam książki. Kolejna książka, która trafiła do naszej biblioteczki nosi tytuł „Bajki dla chłopców”. Książka jest bardzo ładnie wydana, już sama okładka pełna kolorów przyciąga uwagę. Bajki dla chłopców” dzielą się na dwie części- pierwszą stanowią bajki,  drugą opowiadania.

Popularne posty