listopada 14, 2017

Proste czynności dla bliskości, czyli jak spędzać dobrze czas z dzieckiem do 12 miesiąca życia

Proste czynności dla bliskości, czyli jak spędzać dobrze czas z dzieckiem do 12 miesiąca życia






Kołysanki
Kołysanie, bujanie  z wykorzystaniem spokojnej muzyki z pewnością sprawi dziecku przyjemność. Jeszcze nie tak dawno odczuwało podobny ruch w macicy. Dźwięk, muzyka, rytm... wpływają na dobre samopoczucie. W tym temacie można eksperymentować, poszukiwać swoich ulubionych "uspokajaczy".


Pielęgnacje
Z czym Wam się kojarzą? Z pewnością widzicie tu wanienkę, mydełko, oliwkę i wszelkie inne pachnące asortymenty stosowane podczas kąpieli. Ale pielęgnacja niejedno ma imię - może również wskazywać na inne przyjemne rytuały: rozmowę, głaskanie, nucenie. Najważniejszy jest kontakt, bliskość, relacja - po prostu bycie razem, dzięki czemu wszyscy czujemy się kochani i bezpieczni.

Bzz, bzz
Palcem wskazującym zataczaj koła w powietrzu coraz bardziej zbliżając się do dziecka. Mów do niego: "Leci pszczółka, leci, bzzz, bzzz prosto pod... paszkę". Uśmiechaj się, stwarzaj wesołą atmosferę. Można tu wymyślać do woli miejsca, w które dolatuje pszczółka: uszko, nosek, nóżka. Najważniejsze: przyjemność i dobra zabawa. Już widzę tę uśmiechniętą buźkę, piszczącą radośnie.

Słomka i oddech
Już to widzisz? Masz słomkę w którą dmuchasz strumień powietrza. Kieruj go delikatnie na różne partie ciałka Twojego dziecka. Mów do niego co robisz i na jakiej części ciała.

Halo, usłysz mnie
Kiedy niemowlę leży w łóżeczku na pleckach przejdź na jedną stronę łóżka i zawołaj je po imieniu. Gdy się odwróci zrób dokładnie to samo po jego drugiej stronie. Trenujcie te reakcje, są ważne. Brak reakcji na dźwięk powinien być niepokojący. Za każdym razem kiedy dziecko Cię usłyszy uśmiechnij się do niego, pogłaszcz je.



Piosenka inscenizacyjna
Zbliżając się do dziecka wyrecytuj mu wierszyk albo go zaśpiewaj:

Ręce do machania
Nóżki do skakania
Palce do liczenia
A zęby do mycia.
Głowa do kiwania.
Uszy do słuchania.
Oczy do mrugania.
Usta do śpiewania.

Przy wymienianiu wskazywanych części ciała całuj je, przytulaj, ściskaj.




Turlanie
Ćwiczenie na miarę Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne

Potrzebne będą kocyk i ... ostrożność dorosłego :) Unieś delikatnie jeden bok kocyka aż dziecko lekko przechyli się w bok. Obracaj dzieckiem na bok, mów do niego co robisz. Pomagaj sobie dłońmi.
Kiedy dziecko obraca się na plecach przytrzymuj delikatnie główkę. Ćwiczenie dobre dla dzieci między 3 a 6 miesiącem życia.

Mięciutkie i milutkie
Ta zabawa ma charakter relaksujący. Połóż dziecko na pleckach i nakryj je delikatną apaszką, chustą. Opisuj głośno jak przyjemny jest dotyk materiałem. Zmień pozycje z plecków na brzuszek.


Wierszyk na dobranoc

Małe dzieci mrużą już oczka
małym dzieciom już chce się spać.
Już do okien zbliża się nocka
będzie cichutko śpiewać i grać.
Siwa chmurka po niebie płynie,
siwy ptaszek za oknem śpi,
siwy świerszczyk zasnął w kominie,
zaśnij laleczko, śpij i Ty.



Miłego przytulania całowania, dotykania, po prostu duuuuużżżżżo czułości!!!


Inspirację oraz pomysły zabaw zaczerpnęłam z książki: "Zabawy z niemowlakiem na każdy dzień. 365 gier i zabaw dla dzieci w wieku 0-12 miesięcy". Najlepszy poradnik dla rodziców. Jackie Silberg.
Zdjęcia pochodzą ze strony https://unsplash.com/

października 22, 2017

Czarny bez na przeziębienie

Czarny bez na przeziębienie

     Od pewnego czasu jestem zwolenniczką stosowania naturalnych środków zapobiegawczych przeziębieniu i chorobom tzw. jesiennego okresu. Zdecydowanie do moich ulubionych należą imbir, mocna herbata z miodem i cytryną, syrop przeciwkaszlowy na bazie tymianku, cytryny miodu i czosnku. Te wszystkie wymienione składniki wspaniale wpływają na zatrzymanie postępowania choroby. Sama ostatnio walczyłam z ostrym przeziębieniem, pojawiły się bóle gardła przy przełykaniu - wówczas wypiłam herbatę z dużą ilością tartego, świeżego imbiru, co podziałało napotnie i pokonało ból gardła. Niewątpliwie w zwalczeniu przeziębienia pomógł dodatek soku z czarnego bzu, który po raz pierwszy wżyciu przygotowałam samodzielnie, no prawie, bo oczywiście gdyby nie wspaniała nauka mojej koleżanki Alicji, która krok po kroku  wtajemniczała mnie w przygotowanie tego wspaniałego soku, nie umiałabym go przyrządzać i korzystałabym dalej z gotowych ziaren zakupionych w sklepie zielarskim. Oczywiście nic nie mam przeciwko, bo są również wartościowe, nie mniej jednak warto wykonać sok samodzielnie - dla wiedzy. Ponadto przeznaczyłyśmy całe na to popołudnie, mogłyśmy pobyć razem, pogadać i spędzić wspaniale czas, radośnie i kreatywnie :)



         Czarny bez Sambucus nigra występuje  w przyrodzie nie od dziś - już w epoce kamienia był znaną rośliną. Najczęściej rośnie na polach i w lasach.
Pod koniec maja zrywa się kwiaty, a w sierpniu  owoce, są wówczas dojrzałe o czym świadczy ich czarny kolor. 
Czarny bez ma działanie moczopędne, napotne, wykrztuszające i oczyszczające. Nie powinno spożywać się surowych jagód czarnego bzu - mają właściwości toksyczne - mogą wywołać mdłości. Bez należy spożywać po ugotowaniu. W naszym domu pijemy go z herbatą.

Czarny bez służy do przyrządzania naparów, odwarów, kompresów i kąpieli. Jagody pomocne są w bólach reumatycznych, łagodząc dolegliwości. Sok poprawia pracę jelit, kwiaty działają przeciwgorączkowo. 





    Istnieje   niebezpieczna  odmiana czarnego bzu - dziki bez hebd mający ok,. 1 metra wysokości, jego kwiaty wyrastają na szczytach pędów i kierują się ku górze. Kwiaty czarnego bzu - odwrotnie, zwisają w dół.


     Ugniatanie stopami - początkowo był opór przed nowym doświadczeniem, ale później się okazało się świetną zabawą :) Dziś mamy kilka słoików zapasu na sezon. Podobno powinno się pić bez jedynie początkiem jesieni gdyż później już nie spełnia swego odpornościowego zadania, ale ja uważam troszkę inaczej - pijmy cały sezon jesienno - zimowy. Choćby dla smaku i wyrazistości herbaty :)




Bez w zabobonach:


  • Rzekomo Cyganie kiedy mają gorączkę idą pod bez recytując właściwą formułkę i wówczas ona spada. 
  • Krzyż z gałązek bzu był zawieszany nad oborą by chronić bydło przed czarownicami. 
Literatura:
Domowy przewodnik po roślinach i roślinnych lekach naszych babć - Pierrette Nardo wydawnictwo Jedność.
Eliksiry dla zdrowia i urody- dobre rady naszych babć - wyd. Jedność Erika Lais.



października 06, 2017

Zadania domowe

Zadania domowe


Co tak naprawdę myślę o zadaniach domowych?
Nie gniewam się na nauczycieli, że je zadają. Celem prac domowych jest wspomaganie nauczyciela w jego pracy dydaktycznej. Ale czy to dla niego się uczą się dzieci? W ostatnim czasie coraz więcej i częściej słyszę o głosach sprzeciwu wobec zadań, i sądząc powierzchownie zadania są stratą czasu, co więcej kolidują z rodzinnymi okolicznościami, planami itp. A ja w zadaniach domowych widzę plusy. Moim zdaniem uczą systematyczności, organizacji pracy, odpowiedzialności. Jeśli teraz nauczę swoje dziecko obowiązku wykonywania zadań szkolnych, później przełoży się to na naukę w klasach starszych, podejście do studiów a w konsekwencji i pracy. Tak to dzisiaj widzę. Poza tym wiem, że to jest nasz czas, wspólny, kiedy jej pomagam, wiem, że nie zostawiam jej samej. Zresztą nie mogę jej zostawić, bo druga strona medalu tej sprawy to totalne lenistwo mojej kochanej córeczki. Gdybym tylko pozwoliła jej na odrobinę luzu, skorzystałaby z tego dobrodziejstwa na maksa. U nas musi być to system i proces. Współpraca.  I tu się pojawia kwestia czy dziecko, nawet jeśli ma zadania domowe, powinno odrabiać je samodzielnie czy z pomocą rodzica. Czy powinien on ingerować w lekcje? Jeśli pozostawiałbym córkę z zadaniem do wykonania przez nią samodzielnie mam dwie różne opcje: sukces lub porażka. A lenistwo jest gorsze od głupoty, dlatego wolę delikatnie ją kontrolować: zaczynamy czytać treść, omawiamy i później pozostawiam jej czas do wypełnienia. Pierwszeństwo w rozwiązaniu zadania ma dziecko. Ja jestem tłem. Są czasem nerwy, złość, a czasem jest po prostu ok. Ale dzięki tym sytuacjom wiem na jakim rzeczywiście jest poziome rozumienia zadań. Znam jej podejście do materiału. Wiem, czy czy szóstka z ćwiczeń klasowych jest wynikiem autentycznych umiejętności czy zeza do kolegi. I wiem to nie z opowieści nauczyciela, które mają charakter subiektywny, lecz dlatego, że poświęcam jej mój czas.Dla mnie to ważne. Zadania domowe z drugiej strony potrafią wywołać rozdrażnienie, nie ukrywam, że czasem jestem niezadowolona, bo miałam plany na popołudnie a tu kilka zadań do przerobienia z matmy. Staram się to jakoś w głowie przewartościować. Jeśli następnego dnia dostanie negatywną ocenę ale wiedziałyśmy obie, że tak będzie, bo szykuje nam się  jakieś wydarzenie... trudno, nie samą szkołą człowiek żyje. Nie chcę mieć pretensji i żali  do szkoły, że żyć nie da. Dlatego radykalnie do zadań nie podchodzę. Nie zależy mi na  czerwonym pasku córki na zakończenie klasy, nie zależy mi na pochwałach jej na forum, bo wiem, że moje dziecko naprawdę daje z siebie 100 % na tyle ile jest w stanie.   Pod koniec wakacji bawiła się "w szkołę", to też o czymś świadczy. Zadania mają utrwalić  wiedzę dzieci albo pomóc w utrudnieniach, ale nie można dać się zwariować i żyć tylko tym. Trzeba zachować zdrowy dystans. Jak do wszystkiego.


września 23, 2017

Na niepogodę placki z cukinii

Na niepogodę placki z cukinii
     Za oknem szaro, gdzieniegdzie krople deszczu uderzają o parapet. Wbrew pozorom wcale nie straszna mi taka pogoda. Zwłaszcza, że w kuchni temperatura gorąca. W powietrzu unosi się aromat czarnego pieprzu, czosnku i soli. Uwielbiam, kiedy tak pachnie. Uwielbiam cukinię w każdej formie. Dziś w mojej kuchni ta wspaniała roślina występuje w postaci złotych placków a la ziemniaczane.

września 09, 2017

Przednoworoczne postanowienia

Przednoworoczne postanowienia

     W tym roku nie miałam zaplanowanego urlopu. Splot zdarzeń zadecydował, że nie udało się wyruszyć w odległe rejony. Raczej organizowałam się wycieczkowo, w pobliżu zamieszkania, takie wakacje w regionie. Ale nie szkodzi, bo było kilka chwil wyciszenia, relaksu i przemyśleń. W związku z tym powstał plan TWP - Trening Wytrwałości w Postanowieniach, czyli  określenie czego mi potrzeba jak i tego  co należy mi w życiu szkodzi  wyeliminować, np. zła dieta, gonitwa za czasem, stres.
W ramach mojego TWP znalazło się:
  • Uprawianie sportu
     Dopóki będzie to możliwe będę jeździć na rowerze. Oczywiście razem z córką, która jazdę rowerem pokochała - zwłaszcza po terenach pagórkowatych w dół :) Obie czerpiemy przyjemności z wiatru we włosach i na ciele. Poza tym kręci nas odkrywanie nowych miejsc. Spacer nie byłby dla nas tak porywający. Zdecydowanie stawiamy na rower. Fitness jest kolejnym rodzajem wysiłku. Bardzo dobrym. Mam możliwość zabierania córki ze sobą co jest mega otwarciem się do matek samotnie wychowujących dziecko, czyli w sumie dla mnie można tak to ująć. W okresie wakacyjnym z uwagi na wyjazdy i przerwy ze strony trenerki nie ćwiczyłam regularnie, ale to się zmieni od września :)




  • Dbanie o spokój i relaks

      Eh, życie zajmuje nam sporo czasu :) ciągle jest coś do wykonania: rano trzeba wstać, pójść do pracy, później odebrać dziecko ze szkoły, zrobić obiad, lekcje z dzieckiem, dwa razy w tygodniu zaprowadzić je na pozaszkolne zajęcie dodatkowe. W międzyczasie jeszcze własny trening, przecież dla siebie też coś musi być :) Wszystko w każdym razie choć przeze mnie lubiane to jednak wyczerpujące. 

                                                  Co dla przeciwwagi? 

       Medytacja, praca z oddechem. Tu akurat możemy trenować razem z dziećmi. Jakiś czas temu kupiłam Uważność i spokój żabki autorstwa Eline Snel czyli trening spokoju, opanowania.  Do książki dołączona jest płyta - w końcu to trening. Moim zdaniem sprzyja w budowaniu więzi, wspólnej relacji z dzieckiem. Oczywiście jako jeden ze sposobów :)

Więcej o uważności możecie poczytać na blogach:

  1. http://kreatywnik.bloog.pl/id,354278667,title,Uwaznosc-i-spokoj-zabki,index.html?smoybbtticaid=619aa0
  2. http://www.dzwoneczkowa.pl/2016/06/uwaznosc-i-spokoj-zabki-eline-snel.html
     Mnie bardzo relaksuje Gyan Mudra. Kiedy mogę być sama dla siebie wówczas korzystam z tego rodzaju medytacji. To mój taniec ducha.

Wygląda to w następujący sposób:


    foto:https://www.harisingh.com/ScienceOfMudra.htm



Siadamy prosto, ręce kładziemy na kolanach, swobodnie. Oddychamy. Można jedną rękę, prawą opierać na kolanie a lewą ulokować na klatce piersiowej. Oddech wciągamy nosem i nosem wypuszczamy powietrze. Bez pośpiechu. Wdech... wydech. Pamiętamy o prostych plecach. Trenujemy oddech przez 3 minuty. maksymalnie pół godziny. Tak zaleca z kolei Agnieszka Maciąg  http://agnieszkamaciag.pl/medytacja-spokojnego-serca/ Polecam jej bloga każdemu kto lubi zaglądać wgłąb siebie, poszukiwać własnego ja, wyciszać się. Lubię do niej zajrzeć, warto. 

A tak to wygląda  u mnie :)


foto: incognito 

     Ponadto  relaksuje mnie czytanie o runach i Tarot. Najlepsze są wieczory, kiedy mogę po całym dniu robienia czegokolwiek  usiąść i skupić się na sobie i... wyciągnąć kartę. Czasami przy tym wypić lampkę wina, choć częściej polecam dobrą herbatę,  :D najlepiej białą, pyszna :)

  • Mniej kawy więcej wody i dobrej gatunkowo herbaty
      Zdecydowanie organizmowi należy się więcej dobrych płynów. Od 9.08 robię cykl 30 dni picia wody - 1,5 l do 2 dziennie. Zainspirowała mnie pewna osoba:

      Następnie zadbam o rezygnację choćby czasową z innych szkodliwych substancji (kolorowe napoje, fast foody) Taki cykl nie ma być jakąś katorżniczą wojną z samą sobą, jednak zauważyłam, że dzięki dobrej diecie, inaczej się myśli, rusza: lżej. To mi się bardzo podoba. Stawianie sobie wyzwań wzmacnia charakter. Podoba mi się to i widzę w tym sens. 



sierpnia 04, 2017

Rowerowy trip

Rowerowy trip
     Wczorajszy dzień był dobrym dniem, takim jak lubię: aktywnym, z rowerem. Postanowiłyśmy   z córką okrążyć jezioro w Görlitz. Pogoda nie dopisywała. Padał deszcz a mimo to było niemożliwie duszno. Nie chciałyśmy się jednak poddawać. Wyruszyłyśmy.

lipca 17, 2017

Dziewczyna z piątego rzędu

Dziewczyna z piątego rzędu

      Tytuł artykułu jest jednocześnie tytułem jednego z opowiadań zamieszczonego w książce, z którą bardzo chciałabym Was zapoznać, jak najszybciej. Książka liczy 400 stron, ale mimo to jest idealna dla lubiących szybko pochłaniać treść (i przechodzić do następnej 😏) a to za sprawą jej krótkich opowiadań. Sam tytuł książki może stanowić pewną pułapkę, w którą wpadnie czytelnik. Otóż Balsam dla duszy nauczyciela nie jest skierowany wyłącznie do nauczyciela, ba! nawet nie powinien. Powinni go przeczytać właściwie wszyscy: rodzice, może młodzież. Każdy, kto pracuje z drugim człowiekiem,i pedagog, i nauczyciele zwłaszcza początkujący. I Ci, którzy będąc w tej roli czują się nie na miejscu. 

listopada 20, 2015

Zeszytowy trening mowy

Zeszytowy trening mowy






Przeglądając strony internetowe poświęcone logopedii natknęłam się na informację o konkursie, w którym można wygrać zbiór ćwiczeń logopedycznych. Ponieważ jestem mamą, która...

sierpnia 16, 2015

Le petite prince, czyli powrót do utraconego dzieciństwa

Le petite prince, czyli powrót do utraconego dzieciństwa







Mały Książę to tyuł filmu w reżyserii M. Osborne'a z wykorzystaniem historii Małego Księcia wg książki Antoine Saint Exupéry’ego.


Książka 

Była jedną z piękniejszych jakie czytałam jeszcze w podstawówce. Kupiłam ją nawet. Niestety nie zachowała mi się. Bardzo żałuję, że nie 
mam jej w swoich zbiorach lektur. Zasługuje na swoje miejsce na półce. 


Film


lipca 19, 2015

Wyspa Dzieci

Wyspa Dzieci
Zawsze krytykowałam niedziele za nudę, która mi towarzyszyła w tych dniach. Nigdy ich nie lubiłam. Ta przytłaczająca pustka. Czuć ją nawet w takich dużych miastach jak Wrocław. Jeśli mogę to przyrównać do filmu Vanilla Sky - w początkowej scenie, to zawsze tak paranoidalnie się czuję w te dni.  Na szczęście to chyba przechodzi do mojej prehistorii, bo notorycznie nie mam czasu. Gdyby nie fakt, że w poniedziałki rozpoczyna się tydzień chodzenia do pracy, mogłabym nie poczuć, że poprzedzają go niedziele. Pochłaniają mnie animacje i działania dla dzieci. To wspaniałe. A dzisiaj? Dzisiaj kolejny raz miałam okazję porojbrować na Słodowej, bo ten weekend był Wyspą Dzieci. Działo się :)





lipca 17, 2015

Gry planszowe

Gry planszowe



Od dzieciaka uwielbiałam planszówki. Moją pierwszą, w  jaką pamiętam zaczęłam grać,  to był chińczyk.  Oczywiście nie zabraknie jej tutaj. Myśląc o niej to jak wrócić do przeszłości. Naprawdę uwielbiałam tę grę kiedy byłam baaardzo młodziutka :)  Już  jako  starsza dziewczynka  pokochałam Monopoly Standard i Biznes po polsku. Dziś uwielbiam

czerwca 24, 2015

Rojber i Miesiąc Rodziny na Wyspie Słodowej vol.2

Rojber i Miesiąc Rodziny na Wyspie Słodowej vol.2
Nadszedł czas na drugą część Rojbra na Wyspie, i tym samym ostatnią. Pewne wydarzenia trzeba koniecznie zostawić za sobą, bo nadciągają kolejne, na które czekam z niecierpliwością. Tak bardzo się cieszę, że wszystko się kręci, że nie stoję w miejscu, że działam. Boję się postoju, bo kiedy się dzieje, jest pięknie. Czuję, że żyję! :)





07.06. - Dzień Dziadka na Wyspie Słodowej


Ta niedziela królowała smakami orientalnymi. Jestem wielką fanką kuchni chińskiej, uwielbiam w niej warzywa al dente, sosy i makaron ryżowy. Mogłabym jeść cały czas :) Dlatego bardzo chciałam pobawić się kulinarną nietypowością, pokazać ją dzieciakom i wspólnie powariować z kolorem, zmysłem i pomysłem. Nie pozostało nic innego jak tylko pójść z Justyną na zakupy :)





Fragment naszego orientalnego stołu. Danie główne wegetariańskie spring rollsy, zwane także sajgonkami.
 Z dodatkowych atrakcji były zawody z przenoszenia ziarenek kukurydzy lub grochu za pomocą pałeczek  oraz wróżby chińskie. Te ostatnie to nic innego jak papierowe origami z ukrytym przesłaniem, oczywiście jedynie do odczytu :)











Żeby zrobić rollsa trzeba użyć papieru ryżowego i zawinąć  to, co smakuje nam najbardziej. My postawiłyśmy na warzywa. Bardzo lubię rollsy ze świeżym ogórkiem, mango, surową marchewką i avocado skropione cytryną. Może być z dodatkiem czosnku, ale niekoniecznie. Ależ to jest pyszne. Rozpływam się :) Podobno każdego można kupić. Mnie można masażem, czerwonym winem i smakiem kuchni azjatyckiej :D Tak na poważnie, polecam sajgonki, zarówno  w wersji vege, jak i z mięsem.






Oczywiście nie mogło zabraknąć ciastek owsianych. Ostatnio zrobiły furorę, ludzie pytali o przepis. Niesamowite. Smakują cudownie z mlekiem zwykłym lub smakowym. Czekoladowe lub bananowe jest idealne. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale to tak jak z Fordem: nieważne jakiego będzie koloru, ważne, że czarnego :)









Bardzo mnie to cieszy, że dzieciakom smakowało, że są pozytywnie nastawieni do jedzenia zdrowych rzeczy. Tak ochoczo podchodzili to robienia koktajli i picia ich, tak samo i do surowych warzyw w papierze ryżowym.












Skoro Misiąc Rodziny, to bliskich nie mogło nie być :)











Zdj.: Łukasz Gniadzik
Zdjęcie słoika z origami: autorskie

czerwca 22, 2015

Rojber i Miesiąc Rodziny na Wyspie Słodowej, cz.1

Rojber i Miesiąc Rodziny na Wyspie Słodowej, cz.1


Wyspa Słodowa to Dama Wrocławskiej Kultury, połączona Mostem Słodowym i Św. Klary z mniejszymi wysepkami wchodzącymi w skład Archipelagu Wysp Starego Miasta. Otoczona niezwykłymi, pięknymi miejscami i  budynkami. To w jej sąsiedztwie stoi imponujący gmach budynku głównego Uniwersytetu Wrocławskiego oraz stylowy Hotel Tumski.  Własnie na tym atrakcyjnym, popularnym i ważnym dla miasta miejscu miałam okazję współprowadzić warsztaty kulinarne. Byłam dumna :D


Dla nas https://www.facebook.com/pages/Rojber-animacje-dla-dzieci/331244727065962?ref=hl  to pierwszy moment do pokazania się publicznie poza murami naszego przedszkola.  
Warsztaty odbyły się w ramach Miesiąca Rodziny 24.05 (Dzień Mamy na wyspie) oraz 07.06. (Dzień Dziadków) 2015 r. 

Dzisiaj zapraszam na relację pierwszego z nich:










Copyright © 2016 NiecoDziennik Mamy , Blogger