środa, 4 marca 2015

We wrocławskim Sercu, czyli lekcje muzealne dla Dzieci w Ratuszu














Dzisiaj, w ramach lekcji muzealnych z naszymi przedszkolakami z Czarodziejskiego Świata, odwiedziliśmy jedno z ważniejszych miejsc, jakie znajduje się we Wrocławiu :
Stary Ratusz.


Lekcje muzealne to cykl spotkań jakie oferuje Muzeum Miejskie Wrocławia dzieciom. Dzięki takim spotkaniom przedszkolaki (oferta jest też skierowana do starszych dzieci) mogą poznać historię miasta od dziejów średniowiecznych po PRL i współczesność - w Pałacu Królewskim Muzeum Historycznego albo poznać wynalazki jakie powstały w dziejach człowieka, dawne zawody i mieszkania ludzi, zwierzęta minionych epok, legendy Wrocławia, mity greckie czy obyczaje rycerskie, a to z kolei w Muzeum Archeologicznym w Arsenale Miejskim.

Dzisiaj dzieci poznały wnętrze jakże pięknego, urzekającego Starego Ratusza, przebogatego w symbole i  piękne wzornictwo.
Zaczęliśmy od oglądania stałej wystawy jaką są popiersia dawniej żyjących  i sławnych ludzi, związanych blisko z Wrocławiem, urodzonych tu lub działających na rzecz miasta. I tak mamy Edytę Stein, działaczkę naukową i filozofkę, Wandę Rutkiewicz,  słynną alpinistkę i himalaistkę czy Maxa Borna, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, oraz wielu, naprawdę wielu innych, wybitnych.










Z Sali Mieszczańskiej przechodzimy do dawnej Sali Rozpraw. Tutaj sądzono niedobrych mieszczan, ale... osądzono również i urzędników nakładających kolosalne opłaty na wrocławian. Któregoś dnia, uciskani mieszczanie względnie to ujmując  wymierzyli sprawiedliwość i napadli na urzędników wrocławskich pracujących w Ratuszu, a siekierkami doprowadzili do dewastacji pomieszczeń. Od tamtej pory na drzwiach Ratusza, w miejscu incydentu wisi belka upamiętniająca owe tragiczne wydarzenia. Stanowiła  przestrogę dla każdego późniejszego urzędnika, aby z rozwagą i mądrością decydował o zarządzaniu miastem i ludem.

Pani przewodnik wskazuje na belkę ręką, więc można się dokładnie przyjrzeć. Poniżej na zdjęciu widok  z przybliżenia.

































Oprócz legendarnej belki, zdjęcie jest szczególne jeszcze z jednego względu . Otóż przedstawia tajemne przejście do dawnej kaplicy. Obecnie jest to sala, która ma kilka gablot z pięknymi przedmiotami. Na przykład:


Z daleka wydaje nam się widzieć ... srebrne szkatułki. Z pewnością mogło tam się znajdować coś drogocennego, ale ...co? No właśnie. Na zdjęciu te srebrne szkatułki to cukiernice, a w nich nic innego jak zwykły, biały cukier. Oczywiście dzisiaj służą jako wystawka. Stoją puste, ale dawniej cukier był bardzo drogi i stąd, zamykało się go przed dziećmi na kluczyk, właśnie w takich pięknych, srebrnych cukiernicach.

Przy tej okazji dzieci nasze współczesne :) mają dokonać eksperymentu:
przez cały dzień powinny wstrzymywać się od słodkiego, ażeby poczuć się jak dzieci żyjące na długo przed nimi, które musiały swoją grzeczną postawą i tylko tym, przekonać rodziców do poczęstunku białym cukrem. Czy ciężko będzie wytrzymać dzień bez słodkości? Niejeden dorosły mógłby mieć problem :)

















Kolejna, przepiękna sala, przyciągająca oko intensywnością koloru czerwonego, który łącząc się z kolorem metalu daje niesamowity efekt. Ta chyba podobała mi się najbardziej. Tutaj mieścił się dawniej Skarbiec. Te dwie skrzynie pod oknem służyły do przechowywania majątku, jakim dysponował Senior przyjmując datki od mieszkańców Wrocławia. Piękna.



Wygoda dla Seniora

Pisanie atramentem ma swoją ciemną stronę... brudzi dłonie. W czasach dawniejszych, kiedy to pióro wiodło prym, dobrze o tym wiedzieli urzędnicy. Żeby Seniorowi było lżej, wstawiono mu umywalkę. Niestety coś takiego jak kran jeszcze nie istniało. Jak sobie radzono ? W umywalce był koreczek zatykający odpływ wody, a pod nią dzbanek. Banalną tu sztuką dedukcja, jaka była droga do czystości ?    :)








Najważniejsze przed nami. Gdzie wylewano wodę? Przez okno! :)
 Rozglądnąwszy się na boki, czy nikt nie nadchodzi krzyczało się: "Uwaga, leje się!" 
i chlust! 









































Niektórzy już na czerwonym dywanie byli :)




Może następnym razem spotkanie z Panem Prezydentem? :)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Z tymi słodkościami, to rzeczywiście może być problem :) :P

Iga Gocyła pisze...

Po cukiernicę z kluczykiem trzeba :)

Anonimowy pisze...

Tak, cukiernice były przepiękne :) A kluczyć trzeba gdzieś głęboko schować :)

Popularne posty